kościół wychodzi z podziemia
Terry Webb
Miody, charyzmatyczny pastor z Sofii zachęca swych strudzonych chrześcijan, by Z odwagą głosili Ewangelię.
Komunizm upadł w Bułgarii w 1989 roku,
oficjalnie kończąc lata bezlitosnych
prześladowań chrześcijan ewangelicznych
w tym kraju. Zielonoświątkowcy, którzy dotychczas byli wyśmiewani, opluwani, torturowani a w niektórych przypadkach nawet
skrycie mordowani przez brutalny reżim marksistowski, mogą wreszcie wyjść z ukrycia. Z tego
powodu, że układ polityczny zmieniał
się dość powoli, prześladowania ewangelicznych chrześcijan trwały jeszcze do końca 1996 roku. Na początku lat dziewięćdziesiątych,
w nawet rzeczywistości, bardzo trudno było znaleźć prace, dlatego też wielu
młodych ludzi opuściło kraj w poszukiwaniu 'wolności'. W1997 na końcu długiego, ciemnego
tunelu pojawiło się światło, gdy
Bułgarzy na swojego prezydenta
wybrali demokratę - Petera Stojanowa. W czasie, gdy kraj stopniowo zaczął stawać na swych nowych, trzęsących się jeszcze nogach, wyrosło nowe pokolenie pełnych pasji chrześcijan. Jednym z nich jest Georgie Bakałow - 31-letni pastor Chrześcijańskiego Centrum 'Przełom' ze stolicy kraju, Sofii. Jest on przedstawicielem pokolenia bałkańskich liderów, którzy powrócili lub pozostali w kraju w
czasie formowania się nowej demokracji. Ci
oddani wierzący, który przetrwali upadek komunizmu, starają się ze
wszystkich sił głosić Ewangelię w
Bułgarii oraz jej krajach ościennych.
"Charisma &
ChristianLife" rozmawiała ostatnio z Bakałowem o tym, w jaki sposób jego kościół stara się
zmieniać duchową atmosferę w Bułgarii. Zobaczyliśmy, że wypełnieni Duchem Świętym chrześcijanie,
którzy starają się uzdrowić i zjednoczyć swój naród, stale natrafiają na kulturowe, polityczne i religijne wyzwania.
W czasie rozwoju demokracji po roku 1989, Duch Święty zaczął dotykać się wielu narodów Europy Wschodniej. Nowe kościoły zaczęły pojawiać się jak grzyby po deszczu.
Bakałow w bardzo dramatyczny sposób przyszedł do Królestwa Bożego. W
jednym momencie stał się częścią, jak sam to nazywa, "nowej rasy" wierzących - pokoleniem
młodych charyzmatyków wywodzących się z post - komunistycznej Europy, którzy mają swą
wizję. Bakałow mówi o nich "przełomowe
pokolenie". Bułgarscy
trzydziestoparolatkowie wzrastali w
cieniu ateizmu, jednakże on sam
wzrastał czując wielki głód duchowej
realności. Nie znalazł
on zbyt wiele z niej wśród swej niewierzącej rodziny.
"Już w wieku pięciu lat zadawałem pytania dotyczące Boga" - mówi. Na pewno na jego nawrócenie miały
wpływ modlitwy jego dziadka, który nawrócił się w
latach trzydziestych.
Podobnie jak inni młodzi ludzie, którzy żyli w bloku wschodnim w latach osiemdziesiątych, zbuntował się w czasie masowego chaosu powstałego w wyniku upadku komunizmu. Poszukiwał wolności osobistej chodząc na
różne prywatki i pijąc alkohol, jednak jego
postępujące uzależnienie zaczęło mieć fatalny wpływ na jego zdrowie. Gdy mając lat 19 odbywał służbę wojskową, trafił w końcu do szpitala, gdzie lekarze stwierdzili opuchliznę wątroby z powodu nadużywania alkoholu. W czasie rekonwalescencji jego
przyjaciel przyniósł mu Nowy Testament.
Bakałow zaczął czytać o Jezusie i
modlić się. Po wyjściu ze szpitala
zaczął uczęszczać na spotkania podziemnego
kościoła na obrzeżach Sofii. W roku
1989, podczas cygańskiego wesela został
ochrzczony Duchem Świętym. Poprzez to potężne przeżycie Bóg odmienił go całkowicie. Zamiast
umiłowania hulaszczego życia Bakałow zaczął
żyć pasją dla Jezusa. W ciągu następnych
dziewięciu miesięcy przyprowadził 70 innych
młodych ludzi do Chrystusa. Odszedł od
zgromadzenia, gdzie dotychczas uczęszczał, aby założyć swój własny kościół.
Gdy był już pastorem od trzech miesięcy, w czasie modlitwy otrzymał Boże
powołanie. Bóg nie chciał, aby Bakałow był
tylko pastorem lokalnego kościoła, lecz by sięgnął dalej, całego narodu a nawet
więcej dzięki temu, co sam nazywa "autorytetem apostolskim".
W tym czasie spotkał swą przyszłą żonę
Wandę - amerykańską misjonarkę z Minnesoty.
Studiowali razem w Centrum Biblijnym
"Słowo Życia", w Uppsali (Szwecja),
kierowanym przez Ulfa Ekmana. Dzisiaj,
osiem lat później, George i Wanda prowadzą
kościół założony przez Georga.
Liczy on 400 - 500
członków. Poprzednio nosił nazwę "Słowo Życia" lecz zmieniono to na Chrześcijańskie
Centrum "Przełom" zgodne z misją kościoła, która jest "dokonanie przełomu dla Chrystusa w Bułgarii i
poza jej granicami". Tłumaczą tu i wydają broszury i książki, które rozpowszechniają w 12
różnych regionach Bułgarii.
"Bóg wzbudza na całym świecie
współczesnych apostołów i proroków, którzy
zmieniają dzisiaj oblicze kościoła" -mówi
Bakałow, który jest również szefem kościelnej gazety
elektronicznej. Starając się dotrzeć do pokolenia 'epoki Internetu', zachęca ludzi buszujących w sieci do czytania tego, co Biblia mówi o zbawieniu przez
Jezusa Chrystusa.
George mówi, że jego kościół narodził się "na ulicy". Od czasu upadku
komunizmu, kościół protestancki doświadcza
stałego wzrostu - około 17% rocznie. W Sofii jego własny kościół w latach 1990 -1993 wzrósł
pięciokrotnie.
Marksizm stworzył duchową pustynię, lecz po
jego upadku ludzie zaczęli odczuwać
duchowy głód.
Kościół protestancki w ciągu
kilku lat osiągnął liczbę około 45 000 członków. Wpływ
tych wierzących daje się odczuć zarówno
pośród najbiedniejszych obywateli
Bułgarii, z których wielu
uzależnionych jest od alkoholu
i
narkotyków, jak i pośród twardej frakcji
rządowej, wśród której ideały
komunistyczne są nadal żywe.
Na początku lat
dziewięćdziesiątych grupa Bakałowa pociągnęła za sobą innych duchowo głodnych ludzi i
włączyła ich w regularną modlitwę i studium biblijne. Już w 1992 grupa ta liczyła około 400
członków. W 1993 liczyli już około 800 osób a w 1994 przekroczyli liczę 1000 członków. W
1993, w czasie tego rozwoju kościół Bakałowa gościł Narodowy
Konwent Bułgarski, który zgromadził
na wspólnej modlitwie i uwielbieniu
3800 wierzących. Za każdym razem, gdy
kościół wynajmował budynek, jego wielkość zawsze przekraczał ich potrzeby, lecz wierzyli Bogu, że On jest w
stanie go zapełnić.
"Uważam, że gwałtowny rozwój naszego
kościoła wiąże się z cudami, które mają miejsce
w czasie naszych uzdrowieńczych
spotkań" - mówi Bakałow.
Większość prześladowań, których doświadczyli chrześcijanie mieszkający w
Bułgarii, pochodziła od zdominowanego
przez rząd, media i politykę Bułgarskiego
Kościoła Prawosławnego. Jednakże
opozycja pomogła tylko "Przełomowi" stać się silniejszą kongregacją. W
1994 bułgarskie media, sterowane
przez koalicję lojalistów Partii
Socjalistycznej, ex-komunistów i stronników Kościoła Prawo-sławnego rozpętały kampanie przeciwko kościołom ewangelicznym.
Rozpoczęła się trzyletnia
batalia przeciwko kościołowi Ba-kałowa z Sofii oraz
przeciwko Centrum Biblijnemu "Emmanuel" z Plovdiv. W dniu otwarcia szkoły biblijnej
Bakałowa kilkunastu radykalnych nacjonalistów śpiewając i nosząc
ortodoksyjne ikony starało się powstrzymać ludzi przed
wstąpieniem do niej. Innym razem około dwudziestu policjantów wdarło się do kościoła podczas
nabożeństwa w poszukiwaniu "narkotyków i broni". W czasie nabożeństwa uzdrowieńczego policyjny tajniak nagrywał na wideo Bakałowa kładącego ręce na ludzi. Wkrótce nagranie to zostało wyemitowane w czasie największej oglądalności, co zaszokowało ludzi, którzy nigdy dotąd nie widzieli modlitwy o uzdrowienie. Nagłówki pewnej gazety oskarżały ich kościół o promowanie "kłamstw i choroby" i porównywały do sekty Davida Koresha. Niektórzy ze starszych liderów ewangelicznych w kraju na spółkę z kościołem ortodoksyjnym nie zgadzali się z charyzmatycznym stylem uwielbiania Boga
oraz ulicznymi ewangelizacjami prowadzonymi
przez kościół "Słowo Życia".
22 czerwca 1994 policja wydała nakaz opuszczenia przez
wszystkich świeżo odnowionego budynku przy
ulicy Slivintza. Przez trzy miesiące władze
powstrzymywały ludzi przed
uczęszczaniem na spotkania kościelne.
W tym też czasie właściciel budynku
wycofał się z umowy jego dzierżawy.
Kościół podzielił się na grupy i zaczął spotykać
się w lesie i w pobliżu wzgórza Yitosza.
Inne \ grupy po 30 - 40 osób
spotykały się po domach, aby studiować
Słowo Boże. Bakałow wynajął prawnika i wniósł pozew przeciwko wspomnianej gazecie. Krótki czas po tym zaczął odbierać
telefony z groźbami pod adresem jego
rodziny.
Policja naciskała go, aby
zarejestrował
kościół pod nazwą innej denominacji.
Sugerowali, że jeśli to zrobi, otrzyma budynek z powrotem, a gazety przestaną ich nękać. Bakałow odmówił.
Po jakimś czasie, w wyniku długiego czasu prześladowań popadł on w depresję. Razem ze swoją rodziną
wyjechał do Minnesoty (USA). Po roku
jednak, w 1996, z nowymi siłami wrócili do swego, w dalszym ciągu
prześladowanego zboru.
W czasie ich
nieobecności wielu z liderów zespołu Georga i Wandy pozostało wiernych i czuwało nad
kościołem. Paru jednak odeszło.
Rok po swoim powrocie do Sofii, Bakałow spotkał prezydenta Petera Soyanowa. Nowo
wybrany prezydent słyszał o nim z gazet - które w następstwie przemian politycznych
pisały już o nim życzliwie - i serdecznie go przywitał.
Prezydent poprosił go, czy nie pomógłby
Bułgarii powstrzymać młodych ludzi
przed wyjazdem na Zachód.
Brzmiało to bardzo zachęcająco, lecz nie oznaczało to od razu końca prześladowań.
W1998 kościół został znowu zaatakowany j przez grupę skinheadów,
którzy i włamali się do jego biura. Chu-j-ligani zniszczyli wartościowy
sprzęt komputerowy, powywracali stoły i
porwali dokumenty. Pomimo tego wszystkiego,
dzięki modlitwie kościół trwał nadal
i na dodatek stale się powiększał.
Teodora Tomova miała 16
lat, gdy po raz pierwszy przyszła do tego kościoła. Usłyszała o nim w telewizji i to
rozpaliło jej ciekawość. Szukała tak długo, aż znalazła miejsce gdzie się spotykają. Po przyjściu
przyjęła Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela.
"Czułam, że narodziłam
się do tej rodziny" - mówi Teodora. Po ośmiu latach studiuje psychologię i dzięki temu
pomaga w służbie doradztwa.
Kościół Bakałowa przynosi też promyk nadziei Bułgarom, którzy dość mają już wszelkich nadużyć w swym narodzie. George i Wanda, na
przykład, pomagają zborowi poprzez bycie dla
nich wzorem rodziny, w której nie ma śladu nadużyć (które są tu rzeczą bardzo
powszechną). Pociągają w ten sposób
za sobą inne rodziny, które również
pragną takiej wolności.
Rodzina Aleksandra
Wasiljewa doświadczyła chaosu życia z alkoholizmem. Wraz ze swą żoną Ewengią i dziećmi Iwanem i Deljaną zaczęli
odwiedzać ten kościół w 1991. Alexander uwierzył, że to jest miejsce dla niego. Muzyka uwielbienia pociągała Ewengię. "Wszystko było takie
prawdziwe" - mówi. "Z uwielbienia biła taka
radość"!
Ich syn, który w tym czasie
miał l O lat, niczego nie rozumiał, lecz widział zmianę w życiu swych rodziców. Po dwóch latach sam przyłączył się do kościoła.
Aleksander napisał książkę o niepowodzeniach w swym życiu. Wspomina w niej nie tylko o zniszczeniach, jakie
uczynił w jego życiu alkoholizm, lecz
również
o uzdrowieniu, jakiego j
doświadczył po dwóch latach j bycia trzeźwym
oraz bycia w społeczności nowych
chrześcijan. j Mówi, że zmiana postawy
żony
1 dzieci wobec
niego, ich chęć przebaczenia mu i
okazywana miłość, pomogły mu wyjść z
alkoholizmu.
Chrześcijańskie
kościoły w Bułgarii
ma teraz czas odpocznienia l od prześladowań, jednakże czy | zawsze już tak
będzie? Bakałow : wierzy, że dzięki obecnej przychylności rządu jak i współpracy miedzy liderami
kościołów, l chrześcijanie będą latarniami światła w narodzie, który przez lata żył w
ciemności.
Bakałow nie jest jedynym, który chce służyć Bułgarom. Inni młodzi liderzy tacy jak George Michajłow, pastor Kościoła Chrystusowego "Shalom" w Lovech, wspierają się nawzajem, aby osiągnąć ten sam cel - transformację narodu w imieniu Jezusa.
Rząd okazał swą przychylność "Przełomowi",
gdy w 1998 oficjalnie zarejestrował go jako Zjednoczony Kościół
Boży, który jest zrzeszeniem ponad 200 kościołów. Chociaż do pełnej współpracy pomiędzy
pastorami ewangelicznymi jeszcze dość daleko, Bakałow zauważa jednak, że coraz
więcej z nich odkłada na bok swe osobiste dążenia do sukcesu, przedkładając nad to dobro ogółu.
W kwietniu 2000 kościół Bakałowa otworzył
swój nowy budynek, który nosi nazwę International Prayer Leadership and Media Center.
Prowadzą
w nim m.in. 24 godzinną służbę modlitwy, która powiązana jest ze Światowym Centrum
Modlitwy
w Colorado.
Chrześcijańskie Centrum "Przełom" podobnie
jak i inne
Bułgarski Alians Ewangeliczny, stowarzyszenie kościołów utworzone by walczyć z religijną dyskryminacją w tym bałkańskim
narodzie ma nadzieję, że pojednanie, które ma teraz miejsce pomiędzy grupami
Prawosławnych i Protestantów przyniesie większą jedność i współpracę pomiędzy nimi. Może to być jednak dość trudne, ponieważ Bułgarski
Kościół Prawosławny uważa się za
"jedyny, święty, powszechny kościół
apostolski" w Bułgarii.
Prawosławni patriarchowie i nowi ewangelicy
koegzystują obecnie w chwilowym
pokoju. Zmieniono nawet prawo religijne, aby było bardziej tolerancyjne wobec Zielonoświątkowców, innych Ewangelików jak i
Rzymsko-Katolików, którzy historycznie zdominowani zostali przez wpływowy Bułgarski Kościół Prawosławny, a ten rości sobie prawa do serc i dusz wszystkich Bułgarów.
Kościół ten chronił kulturę i bułgarską
świadomość narodową od czasu, gdy w 1396
roku Bułgaria została wchłonięta przez Imperium Otomańskie.
Kościół bułgarski oraz świadomość
narodowa zawsze były nierozłączne -najpierw
pod rządami Turków, potem w czasie n
Wojny Światowej pod okupacją niemiecką, aż wreszcie przez 44 lata rządów komunistów.
Jednakże obecnie, jak to utrzymuje Spaś Raikin
- prawosławny autorytet i autor książki "Kościół w Bułgarii - Podzielone Ciało"-
Bułgarski Kościół Prawosławny "stracił kontakt z duszami narodu bułgarskiego;
ludzie przestali go szanować".
Cztery główne frakcje polityczne tego
kościoła walczą o władzę w tym kraju.
W sposób, który niektórzy postrzegają jako
samoobronę,
Kościół Prawosławny ukrył wiele ze swych problemów poprzez atakowanie
bułgarskich ewangelicznych wierzących, a w szczególności zielonoświątkowców.
Ewangeliczni chrześcijanie nie chcą wcale wojny
z tym kościołem. Jednakże w 1993, aby
przeciwstawić się istniejącemu klimatowi religijnej dyskryminacji, protestanccy liderzy z kościołów Metody-stycznego, Episkopalnego, Baptystycznego, Zielonoświątkowego oraz Kościoła
Bożego utworzyli Bułgarski Alians Ewangeliczny.
W1994 członkowie aliansu wysłali apel podpisany przez 4000 ewangelicznie wierzących do nowo wybranego Zgromadzenia Narodowego. Stwierdzili w nim, że jako bułgarscy
obywatele nie czują się bezpiecznie w granicach własnego kraju. Pismo nawoływało Kościół Prawosławny do współpracy z nimi, aby razem bronić chrześcijańskich
zasad moralnych.
Apel ten spotkał się pewną akceptacją. We wrześniu liderzy Aliansu spotkali się w Sofii z prawosławnym liderem Bułgarskiej Społeczności Więziennej - Nikalajem Gerogiewem. Rozmawiano o zgodzie na pracę ewangelicznych kaznodziei na
równi z ortodoksyjnymi. Według ustawy na temat religii z 1949 z późniejszymi poprawkami w 1993 tylko kapłani kościoła prawosławnego maja prawo usługiwać w kaplicach więziennych. Szkoły oraz inne instytucje
państwowe mogą nauczać tylko "religii
prawosławnej". Prawo zabrania
również religiom nietradycyjnym
używania rzeczy będącej własnością państwową lub samorządową. "Życzyłbym sobie,
aby
ewangeliczni nie byli tacy agresywni" - powiedział Gerogiew. "Święty Synod zgodził się, aby ewangeliczni pastorowie dołączyli do prowadzenia programów socjalnych w więzieniach". Tego typu
ograniczenia prawne wobec nie - tradycyjnych
kościołów zakorzenione są głęboko od
najwcześniejszych dni wiary chrześcijańskiej w Bułgarii. Przez ostatnie osiemnaście wieków bycie Bułgarem oznaczało równocześnie bycie Prawosławnym. Jednak religia ta nie zaspokoiła głodu Bułgarów.
Pomimo wieków przeciwności ostatnio drzwi tolerancji uchyliły się lekko, gdy podczas
zakończenia synodu Sofijskiej Społeczności Więziennej. W czasie łamania chleba, prawosławni kapłani zaprosili do tego wierzących ze wszystkich denominacji.
Roń Nikkels - prezes Międzynarodowej Społeczności Więziennej, zakończył synod słowami: "Słyszę harmonię, gdy prawosławni, katolicy, baptyści i zielonoświątkowcy śpiewają Jezusowi słowa miłości, chwytają się za ręce by kochać i służyć ostatnim,
najmniejszym i zgubionym w Duchu Jezusa Chrystusa".